1. Jest zakątek na tej ziemi,
Gdzie powracać każdy chce.
Cóż to, cóż to jest za miejsce?
Te litery piękne dwie!
Tu ubierzesz się jak nigdy,
Atmosfera na sto dwa.
Nazwę naszej wielkiej sieci
Chyba każde dziecko zna.
Ref.: H&M, M&H, tutaj każdy się szanuje no i dobrze zna.
M&H, H&M, lepsze niż malinowy dżem.
2. Są tak jasne niczym słońce
Te litery gorejące.
Wypalają w sercu ślad
Na dziesiątki długich lat.
Szybciej, szybciej, pracuj żwawo!
Dwieście procent z siebie dasz,
A poczujesz się jak w Niebie!
Haemową pewność masz.
Ref.: H&M, M&H, tutaj każdy dom z basenem przecież ma.
M&H, H&M, lepsze niż sułtański krem.
3. Myślisz - 'Dobrze znam tę firmę!',
Prawdę powiem: 'Otóż nie!'.
Powiesz pewnie: 'Raj na ziemi!',
A haem wydyma Cię.
Sztuczny uśmiech masz na twarzy,
Co za koszmar, co za cyrk!
Szybciej, wyżej, jeszcze lepiej!
Z inspekcją przyjeżdża Dirk.
Ref.: H&M, M&H, tutaj każdy Cię głęboko w dupie ma.
M&H, H&M, osiągnięcie czegoś jest tu snem.
4. Zwolnić się nie masz odwagi.
'Jak wyżyję?!' - myślisz tak.
Znosisz więc upokorzenia,
Chociaż nie jest Ci to w smak.
Chcesz podwyżkę? Może awans?
Nie doceni nikt męczarni.
Prędzej żółcią spluniesz, krwią...
Prędzej zdechniesz w przymierzalni...
Nie od dziś wiadomo, że klienci sklepów (nie tylko odzieżowych) dzielą się, najogólniej rzecz ujmując, na bździągwy (w pierwotnej wersji tej notatki autor pozwolił sobie na zbyt wybujałe użycie słów rozpoczynających się na 'k', 'c', 'p' i 'j'; po zastosowaniu autocenzury notatka została dopuszczona do publikacji) i złodziei.
Bździągwy i złodzieje to grupa najszersza; bździągwą jest każdy klient, złodziejem każdy może się stać.
Nawet jeśli w sklepie zachowujesz się przyzwoicie i tak jesteś bździągwą. Przecież nawet jeśli jesteś miły dla obsługi, z lubością rozrzucisz dżinsy złożone w kostkę, bo przecież 'musisz zobaczyć rozmiar' (nie przyjdzie Ci nawet do głowy, że rozmiar można zobaczyć, podchodząc od drugiej strony stołu i podnosząc kolejne pary tylko za część, w którą wplatasz pasek albo też po prostu patrząc na metki). Jeżeli zaś jakimś cudem umiesz oglądać spodnie w sposób niedoprowadzający pracownika sklepu do apopleksji, samego pracownika masz za pariasa, więc z radością mówisz do niego na ty ('nie składaj tak tej marynarki, bo się gniecie!').
O złodziejach dużo pisać nie trzeba. Ale i o nich na koniec zostanie co nieco powiedziane.
Od zawsze nurtowało Cię, co myśli o Tobie pani sprzedająca Ci podkoszulek? Przeczytaj poniższy tekst:
Bździągwy:
1) Klienci kulturalni; najwęższa grupa spośród wszystkich kupujących w sklepach odzieżowych. Można powiedzieć, że wręcz mityczna; wszyscy o nich słyszeli, wszyscy o nich wiedzą - nikt nie widział.
Klient kulturalny zawsze odpowiada, kiedy zostanie przywitany przez pracownika, czasem nawet przywita się pierwszy. Nie rozrzuca rzeczy ułożonych na półkach, wszystko, co obejrzy, stara się pozostawić w takim stanie, w jakim zastał. Po przymierzeniu rzeczy stara się je roznieść po sklepie; jeśli mu się nie uda, znajduje pracownika i, przepraszając, oddaje mu to, czego znaleźć nie zdołał. Dodawać chyba nie trzeba, że każde z ubrań wisi na odpowiednim wieszaku, spodnie mają zapięte rozporki, a koszule są zapięte przynajmniej na jeden guzik.
Jeśli jesteś klientem kulturalnym - gratulacje! Będzie Ci to policzone w Niebie!
2) Klienci charakterystyczni; do klientów charakterystycznych można np. zaliczyć starszą panią, która zawsze przychodzi ubrana w płaszczyk z najnowszej kolekcji i okulary przeciwsłoneczne, opowiada o swoim piesku Pimpusiu i zna pracowników na tyle, że może mówić do nich 'Pani Kasiu, Panie Zdziszku itd.'.
Klient charakterystyczny zazwyczaj jest miły; czasem jego ekscentryzm bierze jednak górę i zaczyna się panoszyć ('Proszę podać mi ten śliczny peniuarek; sama przecież sięgać nie będę'). Klient charakterystyczny jest rzadko spotykany, niemniej się zdarza.
Jeśli jesteś klientem charakterystycznym, pamiętaj: Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność pracownika sklepu!
3) Dziecioroby; dziecioroby to matki w ciąży i rodzice, którzy z dopiero co narodzonym dzieckiem przyszli 'na spacer' do centrum handlowego. Dzieciorobów możemy podzielić na:
a) troskliwców: ci przychodzą ze swoimi pociechami i traktują je jak bliskich krewnych Królowej Elżbiety. Są w stanie kupić swym dzieciom każdą rzecz w każdej ilości za każdą cenę, zachowując się przy tym w stosunku do pracowników jak sama Królowa.
Chodząc po sklepie odbijają ze swoim dzieckiem balonik otrzymany od hostessy przy wejściu do centrum handlowego, a czasem przywożą swą pociechę na samochodzie na akumulator i bez skrępowania poruszją się po sklepie, zachęcając dziecko, by nie przejmowało się tym, że jest zawalidrogą.
b) mamtogdzieśców: ci przychodzą ze swoimi pociechami, zapominając, że w ogóle je ze sobą przyprowadzili. Oglądaja rózne rzeczy, a o dziecku przypominają sobie dopiero wtedy, gdy pracownik przyprowadza je do nich, mówiąc, że przed chwilą wybiegło ze sklepu. Mamtogdzieścy się tym nie przejmują; dalej oglądają sobie szmatki, mówiąc 'To normalka, moje dziecko to urwis'. Ciekawe, czy tak amo skomentowaliby całą sytuację, gdyby żaden z pracowników o ich dziecko nie zadbał, a swą pociechę znaleźliby na wycieraczce z wyciętą nerką...
c) cholerycy; najgorsi spośród dzieciorobów. Przychodzą ze swymi pociechami, żałując, że owe pociechy w ogóle przyszły na świat. Na swoje dzieci krzyczą, a swe frustracje przenoszą na pracowników sklepu.
Jeżeli jesteś klientem dzieciorobem, pamiętaj: Twoje dziecko na Ciebie patrzy i uczy się od Ciebie.
Z dzieciorobami trzeba uważać; za dzieciorba można niechcący wziąć kobietę, która wcale nie jest w ciąży, a po prostu zalicza się do kolejnej grupy, zwanej...
4) ... Tłuściochy; taaaaaak. Klienci niewymiarowi sprawiają mnóstwo problemów. Bo jak tu powiedzieć: 'Proszę tego nie kupować, jest pani na to za GRUBA' w kulturalny sposób?
Tłuściochów również możemy podzielić na grupy:
a) doranyprzyłóż; wiadomo - słodkie grubaski. Nie obrażą się, kiedy gratulujesz im zajścia w ciążę i pytasz, który to miesiąc; nie zbesztają Cię, kiedy od razu po ich wejściu do sklepu kierujesz ich do działu z wielkimi rozmiarami.
b) jestemnieszczęśnikiemwięcniechnieszczęśnikamibędąwszyscywokół; ci klienci nie są zadowleni ze swej figury, są bardzo drażliwi, kiedy ktoś choćby na nich spojrzy. Uśmiech jest dla nich niezrozumiałym grymasem zarezerwowanym dla szczupłych.
Żaden z klientów zaliczających się do grupy IV nie lubi, kiedy ktoś zauważy, że ten jest GRUBY.
Jeśli zaliczasz się do tej grupy, pamiętaj: nie rób drugiemu, co Tobie niemiłe. Słowem - nie dokuczaj pracownikom.
5) Typowi; klient typowy wejdzie do sklepu, raz coś kupi a raz nie. Wszystkie przymierzane przez siebie rzeczy zostawi w przymierzalni, ale nie w kabinie. Kiedy narozrzuca, nie przejmuje się tym, no, chyba że pracownik patrzy; w takim przypadku udaje, że składa i poprawia. Przeważnie jest leniwy, niczego nie umie znaleźć, zadaje masę debilnych pytań, ale stara sie przy tym byc grzeczny.
Grupa klientów typowych to chyba najszersza spośród grup konsumenckich. Jesli do niej należysz, oprzytomniej! Te spodnie leżą bliżej, niz myślisz! Może więc warto się po prostu rozejrzeć?
6) Boidudki; ulubiona grupa autora tej notatki.
Boją sie własnego cienia, boją się obejrzeć dany fragment garderoby, boją się pracowników, boją się korzystać z karty kredytowej itd. itp. etc.
Podejdą do pracownika i z przerażeniem w głosie oraz trzęsącymi sie dłońmi, powiedzą: 'Złamałem wieszak!', na dowód pokazując wieszak, rzeczywiście złamany.
Przedstawiciele tej grupy mówią zazwyczaj bardzo cicho (żeby nikt nie podsłuchał), lubią przestrzegać prawa, są grzeczni (ze strachu!) i boja sie o cokolowiek zapytać, a więc dla pracownika są nieszkodliwi. Trafiają się dosyć rzadko, ale kiedy już się trafią, wzbudzają wiele radości.
Jesteś klientem strachliwym? Nie bój się, pracownik nie gryzie!
7) SUPERBŹDZIĄGWY; czyli klienci do odstrzału.
To po ich wizycie pracownik zastanwia się nad sensem istnienia. Swoim i ich.
To po ich wizycie ma zamiar udać się do szefa i powiedzieć: 'Zwalniam się!'.
To po ich wizycie pracownik ma pewność, że wszyscy psychopatyczni mordercy świata pracowali kiedyś w sklepie odzieżowym (tak, Kuba Rozpruwacz też!).
Schemat działania SUPERBŹDZIĄGWY opisano we wcześniejszej notatce.
Jeśli rozpoznajesz w sobie SUPERBŹDZIĄGWĘ, w ogóle nie wychodź z domu. Kupuj przez internet!
Złodzieje:
Złodzieje są lubiani przez pracowników sklepu odzieżowego tylko dlatego, że po ich złapaniu nie trzeba być dla nich miłym. Złodzieje dzielą się na cztery grupy:
1) Wielbiciele gratisów; 'A, przeważnie i tak płacę za zakupy, więc tym razem coś sobie "pożyczę" '.
2) Spiskowcy; 'Nie no, kraść głupio. Pozamieniam więc metki! Za spodnie zapłacę 9,90zł!'.
3) Biznesmeni; 'Fak jes, nikt nie widzi, zgarnę te wszystkie kiecki, wezmę dziesięć par spodni, potem wszysko opchnę na allegro'.
4) Na własny użytek: 'Byle by tylko jak najszybciej pójść do kabiny w przymierzalni. Cholerny klips! Czemu ta zapalniczka nie działa?! O, działa! Ale ścierwo sie nie topi'.
Jeżeli jesteś złodziejem, pamiętaj: nie zawsze Ci się to opłaci!
No i to wszystko.
Z pewnością moąna wyróżnić jescze mnóstwo grup konsumenckich i opisać miliony zachowań, ale na to chyba by autorowi nie starczyło życia.
Tak więc uważajcie, Drodzy Klienci; Wielki Brat patrzy i każde Wasze zachowanie skrupulatnie odnotuje!
Dawno nie życzono Ci śmierci? Marzysz o tym, by ktoś myślał o Tobie jak
najgorzej? Nic prostszego! Wstąp do sklepu popularnej sieciówki (dobrze,
aby Twoja wizyta przypadła na ostatnie 20 minut przed
zamknięciem sklepu).
1) Stoły; oczko w głowie pracowników sklepu odzieżowego. Leżące na nich
rzeczy powinny być równo złożone, a czasem ułożone rozmiarem.
Wejdź do sklepu i znajdź stół, który przed chwilą został doprowadzony do
porządku. Od niechcenia przeglądaj rzeczy, przerzucając je z ręki do
ręki, po czym ze znudzoną miną zwiń w kulkę i rzuć na stół. Wskazanie:
dobrze, żeby jakaś rzecz upadła przy tym na podłogę. Nie zapomnij wziąć
ze sobą kilku rzeczy; przydadzą się w przymierzalni.
2) Pracownicy; upatrz sobie ofiarę. Przeważnie wszyscy pracownicy są
dobrze zorientowani, jeśli chodzi o ich dział. Natomiast każdego da się
zaskoczyć! Wprowadź swą ofiarę w zakłopotanie, prosząc, wróć: każąc jej
przynieść sobie rzecz, która w ogóle nie istnieje. Możesz powiedzieć, że
widziałeś ją w innym sklepie. Obserwuj, jak Twoja ofiara miota się po
sklepie, szukając części garderoby, o którą pytałeś.
Kiedy już okaże się, że takiej rzeczy wśród półek po prostu nie ma,
zacznij narzekać na brak profesjonalizmu obsługi. Wskazanie: użyj
wyobraźni!
3) Shopping; chodź po całym sklepie, zabierając ze sobą przypadkowe
rzeczy - im więcej tym lepiej! Wybieraj rzeczy, które nie wiszą, ale są
złożone w kostkę (wiszące też są jednak mile widziane; ważne, aby w
dużej ilości); pracownikom będzie trudniej po Twoim wyjściu z
przymierzalni. Wskazanie: pilnuj czasu! Do zamknięcia już tylko 10
minut! Wybieraj czarne rzeczy - te pracownikom najtrudniej znaleźć na
półkach.
4) Przymierzalnia; wejdź do kabiny i spokojnie pozdejmuj wszystkie
rzeczy z wieszaków.
Porozpinaj rozporki i wszystkie guziki, porozwiązuj też troczki.
Wszystkie rzeczy powywracaj na drugą stronę. Jak zapewne zauważyłeś, w
sklepie są różne typy wieszaków. Na te do spodni powieś koszulę
(rozpiętą i wywróconą na lewą stronę!), na te do podkoszulków spodnie.
Rzeczy złożone w kostkę rozwiń, przewróć na lewą stronę i rzuć na
podłogę. Wskazanie; słyszysz komunikat, w którym proszą Cię o
opuszczenie sklepu? Siedź dalej w kabinie.
5) Pożegnanie; któryś z pracowników w końcu przyjdzie, aby przez drzwi
powiedzieć Ci, że zaprasza do kasy.
Wyjdź od razu, niech zobaczy, co zrobiłeś w kabinie. Pamiętaj, że jest
już 15 minut po godzinie zamknięcia sklepu; wszyscy są zmęczeni i chcą
iść do domu.
Powiedz: 'O, jej! Już nie zdążę tego pozbierać. Proszę to za mnie
zrobić, bo mi się nie chce, a poza tym od tego pan/pani tu przecież
jest.'.
Patrz, jak pracownik wije się, nie mogąc powiedzieć Ci tego, co by
chciał i zaczyna zbierać rzeczy.
Wyjdź z przymierzalni i zacznij spacerować po sklepie, rozgrzebując
układane właśnie przez pracowników rzeczy. Kiedy usłyszysz 'zapraszam do
kasy' albo 'na dziś już dziękujemy za zakupy', nie reaguj.
Za trzecim razem powiedz: 'Co, jeszcze 25 razy usłyszę to samo? Ja tu
oglądam rzeczy!'.
W końcu po kilku minutach rzuć jakąś rzecz na podłogę i opuść sklep ze
słowami: 'Co za fatalna obsługa!'. Wskazanie: dopilnuj, aby wszyscy
słyszeli.
Możesz mieć pewność, ze do domu nie wrócisz cało. Z pewnością złamiesz
nogę albo na głowę spadnie Ci cegłówka. Tyle życzeń śmierci, ile
otrzymałeś dzisiejszego wieczoru, musi poskutkować!
Powodzenia!
UWAGA!!! Tekst został napisany dla żartu. Jeśli zachowujesz się tak w
sklepie, wiedz, że Twój poziom równa się poziomowi plwocin i
ekskrementów.
Pamiętaj, pracownik też jest człowiekiem, więc traktuj go z szacunkiem.
Pracownik bardzo chętnie pomoże Ci w znalezieniu danej rzeczy, bądź
doradzi kolor, w którym Ci do twarzy, jeśli tylko kulturalnie poprosisz i
będziesz miły oraz nie będziesz starał się mu utrudniać pracy.
Dziękuję :)